piątek, 20 kwietnia 2012

Podziękowania za koncert Help & Roll

Kochani, wczorajszego wieczoru nigdy nie zapomnę.

Tylu cudownych artystów dla mnie śpiewało, tylu cudownych ludzi przybyło na koncert, mimo niesprzyjającej pogody Wszyscy przybyliście i świetnie się bawiliście.
Foto Wojciech Traczyk - Urząd Dzielnicy Bemowo
Było to dla mnie niesamowite uczucie gdy zobaczyłem WAS w bemowskim Amfiteatrze. Brak słów by opisać co tego wieczora dzięki Wam Wszystkim tam obecnym czułem.
Foto Wojciech Traczyk - Urząd Dzielnicy Bemowo
Bardzo się cieszę, że mogłem być z Wami.

Przepraszam, że od początku nie byłem z Wami na koncercie. A bardzo chciałem !!! Niestety z powodu bólu kości, który tego dnia był wyjątkowo intensywny, pokrzyżował moje plany i dopiero jak zaczęły działać leki przeciwbólowe, od razu do Was przyjechałem.

Super, że BYLIŚCIE!!! Z całego serca DZIĘKUJĘ WAM za to!!!

DZIĘKUJĘ wszystkim artystom, którzy przyłączyli się do społecznej akcji Help & Roll, której celem było i jest nadal, wsparcie mojego wieloetapowego „leczenia”.
Prywatne
Prywatne
DZIĘKUJĘ :

  • Dodzie  
  • Patrycji Markowskiej
  • Urszuli
  • Sebastianowi Piekarek
  • Grzegorzowi Markowskiemu
  • Arturowi Gadowskiemu
  • Marcinowi Koczot 

     Zespołom:

  • Cate Likes Candy
  • De Mono
  • Ocean
  • Vino
  • Radosław Stolar 
oraz
  • grupie tanecznej

Wszystkich artystów umieściłbym na pierwszym miejscu, bo WSZYSCY byli niesamowici.

DZIĘKUJĘ Panu Markowi Wiernikowi – dziennikarzowi i krytykowi muzycznemu, prezenterowi radiowemu i telewizyjnemu, za świetnie poprowadzony koncert.
Foto Sylwia Prach WBF Agencja Fotograficzna

DZIĘKUJĘ Cudownemu Panu Jarosławowi Dąbrowskiemu, Burmistrzowi Dzielnicy Bemowo za objecie akcji Help & Roll swoim PATRONATEM i jej Wielkie Wsparcie.
Foto Wojciech Traczyk - Urząd Dzielnicy Bemowo

DZIĘKUJĘ Bemowskiemu Centrum Kultury „Art.Bem” za miejsce spotkania – Amfiteatr Bemowo w im. Michaela Jacksona.

Dziękuję PATRONOM MEDIALNYM - rozgłośniom radiowym tj.:

  • Radiu ESKA
  • Radiu Dla Ciebie
  • Radiu BEMOWO
  • Radiu KOLOR, za rozgłaśnianie akcji Help&Roll oraz informowanie o powodach i celu jej powstania. 

Dziękuję wszystkim PARTNEROM akcji, którzy poparli, rozgłaśniali i wspierali Help & Roll.


I na końcu… WIELKIE DZIĘKI dla osób, bez których nie byłoby całej tej akcji, koncertu i wspaniałej zabawy =>>>
*** DZIĘKUJĘ ORGANIZATOROM !!! ***

  • Mojemu Kochanemu bratu, KONRADOWI ALAMIE – pomysłodawcy, twórcy „Help & Roll, czyli gramy dla Daniela” 
  • Cudownemu SYLWESTROWI KOZIEJ – Firmie ASK, za organizację imprezy, a w tym trzymanie pieczy nad właściwym, bezpiecznym przebiegiem całego koncertu. 
*** ***
I oczywiście Dziękuję PIOTROWI KANARKOWI, bez którego akcja Help & Roll nie byłaby widoczna i rozpoznawalna. Dziękuję za LOGO akcji, graficzne jej opracowanie.

Dziękuje także wszystkim WOLONTARIUSZOM biorącym udział w tym szczytnym celu. 

Dziękuję, Dziękuję, Dziękuję  …. I tak mógłbym bez końca, bo osób biorących udział w Help&Roll było bez liku.

Wszystkim na raz i z osobna DZIĘKUJĘ.
Foto Wojciech Traczyk - Urząd Dzielnicy Bemowo
Bardzo wiele dla mnie znaczy to co zrobiliście, nie potrafię ubrać tego we właściwe, odzwierciedlające moje uczucia, słowa.

Dlatego, po prostu – DZIĘKUJĘ!!!

PS
W galerii zdjęć umieszczę zdjęcia z Help & Roll. Zdjęcia te są wykonane w przewadze przez zawodowych fotoreporterów, którzy mi je użyczyli.

czwartek, 19 kwietnia 2012

Kawa czy Herbata - gwiazdy i organizator o koncercie Help & Roll

Kochani,

W dniu wczorajszym w  TVP1  w programie „Kawa czy herbata?” wystąpili Sebastian Piekarek – gitarzysta Patrycji Markowskiej, Kasia Pietras – wokalistka, córka Beaty Kozidrak oraz Konrad Alama – organizator koncertu Help & Roll, czyli gramy dla Daniela.
Zapraszam do obejrzenia tego materiału.



Chciałem Was jeszcze raz gorąco poprosić o przybycie na koncert, który odbędzie się dzisiaj na Bemowie w Amfiteatrze  im. Michaela Jacksona.

Rozpoczęcie koncertu o godzinie 18:00

Proszę przybywajcie, bawcie się i dorzućcie swoją cegiełkę na szlachetny cel, jakim jest ratowanie mojego zdrowia.


czwartek, 12 kwietnia 2012

Radio Dla Ciebie o celach koncertu Help&Roll

Kochani!

W dniu dzisiejszym w rozgłośni radiowej Polskiego Radia, RADIO DLA CIEBIE,  można było wysłuchać audycji gdzie gośćmi prowadzącego - Marka Wiernika - byli organizatorzy koncertu Help & Roll tj.: Konrad Alama i Sylwester Koziej.

Opowiadali o celu i potrzebie powstania - na rzecz mojego męża - charytatywnej akcji, która odbędzie się przy udziale wielu znanych artystów polskiej, muzycznej estrady.

Podczas rozmowy tej podkreślali, iż głównym celem tego koncertu jest poinformowanie i zainteresowanie Ludzi Dobrej Woli o losie, historii mojego męża jak i konieczności leczenia Daniela poza granicami kraju. 

Bardzo zachęcam do wysłuchania dzisiejszej audycji.


Dziękuję bardzo organizatorom Help&Roll za piękną inicjatywę i wszystkim ludziom, którzy wspierają tą akcję.

Żywię nadzieję, że właśnie dzięki niej, informacja o tragedii Daniela - młodego faceta, kochanego męża i ojca - dotrze do jeszcze większej rzeszy Ludzi, dzięki którym kolejny etap leczenia mojego Daniela będzie możliwy do realizacji.

DZIĘKUJĘ za każdą pomoc !!!

sobota, 7 kwietnia 2012

Życzenia Wielkanocne


Kochani życzymy Wam

zdrowych, pogodnych Świąt Wielkanocnych, pełnych wiary, nadziei i miłości
oraz mokrego Dyngusa

Wesołego Alleluja!!!

środa, 4 kwietnia 2012

Koncert Help & Roll

Kochani chcę Was poinformować o organizowanym na moją rzecz koncercie charytatywnym, który pod hasłem Help&Roll odbędzie się 19 kwietnia na warszawskim Bemowie o godzinie 18:00. Zagrają dla mnie znane gwiazdy polskiej estrady!!!  

DZIĘKUJĘ IM ZA TO Z CAŁEGO SERCA!!! 

Pragnę wyjaśnić, iż koncert  ten jest w założeniu narzędziem INFORMACYJNYM. 

Jego przewodnim celem jest poinformowanie, a także zainteresowanie Ludzi - Aniołów o Wielkich Sercach o moim losie jak i konieczności leczenia mnie poza granicami kraju. 

Sam koncert  nie jest w stanie zapewnić mi takich środków, które pokryją moje leczenie. 

Ale dzięki tej akcji - Help&Roll mam nadzieję na dotarcie do większej rzeszy Cudownych Ludzi, którym mój los nie będzie obojętny, i którzy chcieliby wesprzeć moje wieloetapowe leczenie. 

Zachęcam Was wszystkich do uczestnictwa w koncercie. Wierzę, że i tym razem mnie nie zawiedziecie!!! Przybywajcie, zabierajcie ze sobą rodziny i znajomych. 

Kochani, koszt biletu to 35 zł. 

Bilety można nabyć: 
  • drogą internetową poprzez serwis eBilet.pl
  • w punktach Empik 
  • w kasie Bemowskiego Centrum Kultury, ul. Górczewska 201 (wejście od ul. Konarskiego) 
Będę bardzo wdzięczny wszystkim, którzy zechcą przyjść na koncert i wspomóc moje leczenie. 
Całość leczenia jest kosztowna i niestety, poza moim zasięgiem finansowym. 
Przyda się więc każda złotówka, każde przekazanie informacji o moim losie dalej. 
Dziękuję z góry tym, którzy włączą się w akcję. 


niedziela, 1 kwietnia 2012

Bez WAS nie dam rady

Kochani, niestety nie otrzymałem jeszcze epikryzy z pobytu w Klinice w Munster. Dowiedziałem się, że profesor, który jest moim lekarzem prowadzącym, był przez tydzień na urlopie. I do tego nadchodzące święta przedłużają biurokratyczną procedurę opracowania mojej dokumentacji. Tak jak Wam już pisałem, nadal nie wiem na co choruję. Na niektóre zapytania dostałem już odpowiedź, na następne muszę jeszcze poczekać. 

Otrzymałem natomiast kosztorys dalszego etapu mojego „leczenia”. O tym etapie rozmawiałem z profesorem i lekarzami w obecności tłumacza przysięgłego w ostatnich dniach mojej hospitalizacji w Klinice. 

Podczas tej rozmowy profesor poinformował mnie, że endoproteza wstawiona w Polsce jest za długa, mięśnie wokół niej nie zostały przyszyte prawidłowo, przez co jest niewydolność mięśniowa w obszarze lewego stawu biodrowego co skutkuje brakiem stabilizacji w nodze. 

Kolejnym etapem, według niemieckiego profesora, jest wykonanie operacji polegającej na: wymianie całej endoprotezy na krótszą, plastyce mięśni udowych, uwolnieniu unieruchomionego kolana itp. Jednym słowem czeka mnie bardzo inwazyjna operacja. Na samą myśl przechodzą mnie ciarki. 




Dowiedziałem się, że operacja jest priorytetem, ponieważ mój obecny stan lewej nogi naraża mnie na kolejne uszkodzenia kości przez to powstają zmiany przeciążeniowe i zwyrodnieniowe w całym szkielecie. 

Obecna wycena przerosła moje wyobrażenia o kosztach związanych z tą operacją. 

Otrzymany kosztorys leczenia etapowego to 52.500,00 Euro!!! 



Jestem przerażony tak ogromną kwotą potrzebną do wykonana operacji całej nogi, dzięki której – wg profesora – zmniejszą się moje objawy bólowe, mógłbym przestać korzystać z wózka, a później nawet odstawić kule. 

Mimo, że to mnie wszystko przeraża, chcę się leczyć, chcę wyzdrowieć. Chcę błagać o dofinansowania, datki i Waszą pomoc, gdyż tak bardzo chciałbym móc chodzić. 

Jeszcze tak niedawno nie śmiałem nawet marzyć, że będę mógł poruszać się bez wózka i kul. A dziś jest szansa, która przybliża mnie do normalności, ale niestety bez pieniędzy na tą operację, nie mam szansy na w miarę normalne życie. 

Co robić??? Jak uchwycić tą szansę??? Jak sobie pomóc, bym mógł potem Wam podziękować swoim niezmarnowanym życiem??? 

Już tyle dla mnie zrobiliście. Jesteście cudowni! Nie mogę zaprzestać walczyć o moją przyszłość. Muszę i chcę dalej starać się o dostanie pomocy, na moje dalsze, etapowe leczenie. Jestem to winny mojej rodzinie, przyjaciołom i Wam Kochani.

Proszę pomóżcie mi w tej walce. Pomóżcie uratować moje zdrowie. 

Proszę bądźcie ze mną na tej ciężkiej drodze, która zaprowadzić może mnie do zdrowia i szczęścia.

niedziela, 25 marca 2012

Powrót do domu

Jestem z powrotem, wróciłem do domu „naładowany” oczekiwaniami, nadzieją i możliwością pomocy mi w polepszeniu stanu mojego zdrowia. Mam pełną głowę informacji, które połączone są z tą wielką niewiadomą mojego życia. Moją chorobą i walką z nią.
Czas w klinice minął bardzo szybko. Badania, badania, badania ...

Mam już wstępne informacje dotyczące części moich problemów zdrowotnych, ale dopóki nie otrzymam wszystkich opisów badań nie chcę o tym na razie pisać.

Niestety na tą najważniejszą informację - co dzieje się z moimi kośćmi - muszę jeszcze poczekać. Do tego czasu staram się wypocząć i uspokoić wewnętrznie.

Nic dodać nic ująć- MUSZĘ CZEKAĆ na wyniki badań i decyzję profesora co dalej.

W drodze powrotnej do kraju mieliśmy przygodę. Na niemieckiej autostradzie wydarzył się wypadek, przewrócił się TIR i zablokował cały przejazd, staliśmy kilka godzin w korku i nie zdążyliśmy na samolot.

Dzięki cudownym osobą, które mi pomagały udało się wszystko opanować i tak wszystko zorganizować, że wróciłem do Warszawy następnym samolotem.

Dziękuję wszystkim za życzenia urodzinowe i pamięć o nich. To bardzo mile z Waszej strony, że nie tylko pomagacie mi stanąć na nogi, ale również nie zapominacie o tych codziennych chwilach normalności. Ukłony składam Wam kochani.

Z całego serca DZIĘKUJĘ.

niedziela, 18 marca 2012

Ciepłe pozdrowienia z Münster

Witam Kochani!


Jestem już po badaniach i rozmowie z profesorem i lekarzami.


Na początku tygodnia wracam do kraju. Po powrocie opiszę Wam więcej. 

Tymczasem wrzuciłem zdjęcia z Kliniki. 
Przesyłam ciepłe i serdeczne pozdrowienia z Münster.

środa, 14 marca 2012

Jestem bliżej mojej Nadziei - Münster

 Kochani, dzieje się...
W trybie przyspieszonym wylądowałem na lotnisku w Düsseldorfie. Po kilkugodzinnym odpoczynku, pojechaliśmy do kliniki w Münster.
Mieliśmy bardzo mało czasu na dogranie spraw organizacyjnych, ale dzięki Wielu Cudownym Ludziom wszystko poszło zgodnie z planem. Niesamowite, że dzięki Wam mogę tu być, w Klinice w którą pokładam moją całą NADZIEJĘ. Ufam, że dowiem się co mi jest, że już wkrótce będę mógł rozpocząć prawidłowe leczenie, które pomoże mi w polepszeniu stanu mojego zdrowia.
W UKM byliśmy umówieni na 10-tą od razu wzięto się za pobranie krwi i wymazy. Następnie zostałem przyjęty na oddział, gdzie spotkałem siostrę Doroti, która mówiła po polsku. Dzielę pokój z panem, który mówi do mnie tylko po niemiecku. Jednak brak znajomości językowych nie jest przeszkodą w odczuciu ciepła i serdeczności tego człowieka. Niesamowite, że tak można... Siostra Susane, siostra Ludmiła otoczyły mnie opieką odpędzając nieśmiałość i obawy, które gdzieś tam jeszcze we mnie tkwią. One to rozumiały, że po tym co przeszedłem, teraz mogę tylko powolutku zdobywać zaufanie do szpitalnej atmosfery. O 13-stej miałem znów pobraną krew, dostałem wenflon i zrobiono mi MRT. Ku mojej radości znów trafiłem na cudowną osobę - Pana Tadeusza, który zaopiekował się mną najlepiej jak potrafił. Iwona z Helgą mówią, że mam szczęście, że napotykam na tylu wspaniałych ludzi jak i rodaków, którzy bezinteresownie chcą pomoc i pomagają. 

Dobrze mieć tyle szczęścia, bo już za tym tak bardzo tęskniłem, wręcz zapomniałem, że u mnie może istnieć. 

Ach...życie...wracam do opisu co i jak u mnie się działo.
I znów pobierano mi krew, a potem udałem się z Panem Tadeuszem na Scyntygrafie. Wlano we mnie radioaktywny kontrast, by po kilku godzinach przebadać moje świecące kości.
Teraz pije litrami wodę i zbieram mocz do jutrzejszego badania. Tyle się na razie dowiedziałem, na dzisiaj nie mam jeszcze zleconych żadnych badań, ale profesor i lekarz oznajmili mi, że mnie jeszcze tu ,,pomęczą", bo chcą pomóc, bym mógł wiedzieć w końcu na co choruję.
Dzięki WAM - dobrym ludziom, którzy mnie wspieracie oraz darczyńcom i rodzicom Michałka jestem w stanie być bliżej mojej Nadziei. 

PS
UKŁONY I UŚMIECH W WASZĄ STRONĘ KOCHANI. DZIĘKUJĘ

wtorek, 6 marca 2012

Marzenia... czy się spełniają?

Przez ostatnie lata myślałem, że marzenia nie spełniają się. 

A teraz wiem, że mogą się spełnić! 

Dzięki rodzicom Michałka i Wielu Ludziom Dobrej Woli otrzymałem szansę, o której marzyłem.
Dookoła mnie otwierają się jak dotąd nieznane mi ludzkie serca. 

Nie znam słów, bo nie ma chyba takich słów, którymi mógłbym wyrazić swoją wdzięczność. 
Każdego dnia jestem zaskakiwany przez bezinteresowne gesty pomocy nawet od obcych mi dotąd osób. 
Co chwile dowiaduję się, iż ktoś czyni dobro, organizując mi pomoc. Są to większe, mniejsze sprawy, ale dla mnie każda z nich ma taką sama wartość. 
To jest dowód na to, iż mój los nie jest innym obojętny. Jestem tym bardzo ujęty, wzruszony i wdzięczny. 

Przez ostatnie cztery lata bałem się głośno wypowiadać swoje marzenie. 
Dziś jest już inaczej. 
Wzmocniony duchowo wsparciem tylu osób, gdy wszystko zaczyna być realne, namacalne głośno mówię… CHCĘ WYZDROWIEĆ! Wierzę, że za jakiś czas - BEZ BÓLU I OBAW - STANĘ O WŁASNYCH NOGACH I PÓJDĘ DO PRZODU!

Kochani Ci znani i Ci bezimienni, dziękuję, że moją krainę marzeń urzeczywistniacie!

niedziela, 4 marca 2012

Ciężki tydzień

Ten tydzień był bardzo ciężki. Pisma, e-mail, rozmowy z ludźmi, którzy starają się jakoś doradzić, pomóc mi. 

Siedzę jak na szpilkach, ponieważ w każdej chwili mogę dostać informację o możliwym terminie mojego pobytu w niemieckiej klinice. 

Dzięki temu będę mógł działać dalej - tu na miejscu - ustalać szczegóły mojego wyjazdu tj.: załatwiać bilety na samolot, transport , tłumacz itd. (Mam cichą nadzieję, że - tak jak ostatnio - dzięki Cudownym Ludziom o Wrażliwych Sercach dodatkowe moje koszty będą znacznie mniejsze niż ich rzeczywista wysokość.) 

Najchętniej chciałbym już tam być po badaniach i wiedzieć co mi jest. 

Liczę na to, że dzięki oczekiwanej hospitalizacji przybliżę się do postawienia prawidłowej diagnozy, zaplanowania odpowiedniego kierunku mojego leczenia. Liczę także na informację z kliniki po diagnozie, jaką dalszą pomoc finansową będę potrzebować. 

Marzę o tym by w końcu rozpocząć prawidłowe leczenie. 

Kochani przez ostatni tydzień nie pisałem na blogu żadnych informacji. Czas ten spędzałem z chorym synkiem, który się bardzo przeziębił. 

Wiem jak czekacie na jakiekolwiek wieści, że mi kibicujecie. Dlatego dziękuję Wam za działania jakie robicie by mi pomóc, za każdego SMS, e-mail, telefon i dobre myśli. 

Raz jeszcze Wszystkim Dziękuję!

sobota, 25 lutego 2012

Tuląc się do mojej Ani...

Jestem tak bardzo zmęczony, bóle serca i bóle kości dokuczają niesamowicie. Dzięki Wam Darczyńcom, jak i Darczyńcom Michałka oraz dobrej woli jego Rodziców, uzbieraną mam już dość sporą sumę potrzebnych pieniędzy, które otworzą moją drogę na walkę z tym czymś co atakuje moje kości. 

Przyjęta wcześniejsza chemia (a było ich, aż 13-ście) pozostawiła swoje ślady. Niestety, wtedy leczono mnie na najbardziej złośliwego raka kości, którego tak naprawdę nigdy nie miałem

Kiedy wracam myślami do tamtych chwil, żal i strach dotyka mnie brutalnie. Widziałem jak umierają dzieci, mężczyźni, słyszałem ich krzyk, odczuwałem strach i ból, przez który musieliśmy razem przejść. Widziałem jak umierali po kilku miesiącach walki z chorobą. 

Kiedy jest mi źle, kiedy serce stuka z niesamowitą prędkością, a ból jest nie do wytrzymania, moja Ania tuli mnie do siebie, szepcząc ,,kochany, tak mi przykro, jednak pamiętaj -Ty żyjesz... nie jesteś sam… masz nas i naszą miłość, a także przyjaciół, internetowych znajomych, którzy robią wszystko by pomóc. Walcz dla nas, dla Nich, dla siebie i dla Twoich umarłych kolegów... ich ból jest w Tobie, ale pamięć o Nich jest darem waszej wspólnej drogi i pamięci o Nich." 

Tuląc się do mojej Ani wiem, że walczyć będę. 

Jeszcze trochę trzeba zebrać do sumki na wyjazd, wytrzymam by polecieć po moje zdrowie.

wtorek, 21 lutego 2012

Nadzieja na lepsze jutro...

Kilka dni temu dostałem informacje telefoniczną ze Stowarzyszenia „Podaruj Życie Dzieciom”, iż rodzice Ś.P. sześcioletniego, dzielnego „żołnierzyka” - Michałka Romaniuk, podjęli decyzję o rozliczeniu pozostałych po swoim synku darowizn na innych potrzebujących, chorych.

Okazało się, że jestem jednym z tych, których Państwo Romaniuk postanowili wesprzeć w ratowaniu zdrowia i życia. 

Dowiedziałem się, że na dniach w/w Stowarzyszenie, zgodnie z dyspozycją rodziców Michałka, dokona przelewu kwoty 30 tys. zł na konto mojej Fundacji AVALON na moją diagnozę.

W dniu wczorajszym, z mojej Fundacji otrzymałem informację, że wpłynęła na ich ogólne konto darowizna, właśnie w wysokości 30 tys. zł., a zaksięgowana na moim subkoncie powinna być do końca tego tygodnia.

Jestem niezmiernie wdzięczny rodzicom Michałka za okazane mi serce w tak trudnym dla Nich momencie. Nie jestem w stanie powiedzieć nic więcej od tego, niż, że dziękuję Im z całego serca i łącze się z Państwem Romaniuk duchowo w tym trudnym czasie i modlę się za duszyczkę Michałka...

Michałek, nawet jako Aniołek czyni wiele dobrego… i spogląda na Nas z chmurek, jest Naszym stróżem...

Dzięki tej ofiarności mam większą, niż dotychczas, szansę na rozpoczęcie szukania przyczyn mojej choroby, ratowanie życia i zdrowia. Po woli będę mógł planować wyjazd na diagnozę do niemieckiej Kliniki.

Mimo iż mam tak wiele, nie mam jeszcze całej potrzebnej mi kwoty, na oczekiwany wyjazd do Niemiec i na dalsze leczenie.

Nie chcę zostać źle odebrany, dlatego pragnę jeszcze raz wyjaśnić, zaznaczyć, iż jestem bardzo wdzięczny za wszystko co otrzymałem do tej pory.

W tym miejscu chcę jeszcze zaznaczyć, iż 7.000 euro, które już na dniach będę posiadać dzięki rodzicom Ś.P. Michałka, jest to kwota na start tzw. - na pokrycie pierwszej hospitalizacji w niemieckiej klinice. Niestety, nie jest ona wszystkim czego potrzebuję, aby się tam stawić. Muszę jeszcze dysponować funduszami na opłatę biletów lotniczych w obie strony, dla mnie i mojego opiekuna oraz na jego zakwaterowanie, jak również na opłatę miejscowego tłumacza.

Kochani, dopiero wyniki badań, które zostaną przeprowadzone podczas pierwszej zagranicznej hospitalizacji, będą podstawą do ułożenia dalszego planu ratowania mojego zdrowia i życia.
Stąd też, na dzień dzisiejszy, całkowitego kosztu mojego wieloetapowego leczenia nie znamy.

Szukanie zdrowia poza granicami kraju jest kosztowne i niestety, poza moim zasięgiem finansowym.

Dlatego nadal proszę o pomoc, wsparcie wszystkich Ludzi Serca, w celu mojego wyjazdu na bieżące leczenie i te dalsze, które zostanie zaplanowane podczas tej wizyty w Niemieckiej Klinice. Mój apel jest nadal aktualny!

Dziękuję jeszcze raz rodzicom Michałka i wszystkim darczyńcom, dla których mój los nie jest obojętny.
Dziękuję Wam wszystkim, którzy pomogliście mi do tej pory, za dobroć, która mieszka w Waszych sercach.

W Was jest moja siła, wiara, nadzieja na leprze jutro …

sobota, 18 lutego 2012

List otwarty

Gdy zaufałem Polskim lekarzom, ortopedom, potem onkologom.
Kiedy uwierzyłem w ich doświadczenie i profesjonalizm. 
Gdy pogodziłem się z postawioną mi diagnozą, 
gdy pogodziłem się z tym, iż zostało mi parę dni życia. 
Kiedy pożegnałem się ze światem. 
Gdy czas leciał, a ja o dziwo nie umierałem, 
gdy nie wiedząc czemu moja choroba podczas podawania chemii rozwijała się w najlepsze. 
Gdy szukałem odpowiedzi, gdy nikt w Polsce nie chciał mi pomóc, 
zobaczyłem światełko w tunelu.

Mogę pisać wiele o różnych rzeczach, 
ale napiszę tylko to prawdziwe stwierdzenie. 

Przyjaciół poznaje się w biedzie. 
Light of Hope, to moi przyjaciele. 
Zawdzięczam im wiele…

poniedziałek, 13 lutego 2012

Podziękowania

Drodzy przyjaciele,

Dziękuję Wam wszystkim, za maile i wszystkie rady jakie otrzymałem. Każdą z tych rad uważnie przeczytałem i wziąłem sobie do serca. Również bardzo gorąco chciałem Wam podziękować za wszystkie formy wsparcia finansowego jakie mi okazujecie.

Ostatnio zaczęło do mnie spływać coraz więcej sms-sów jak i darowizn poprzez Pay-Pal i Fundację AVALON, które zbliżają mnie małymi krokami do zdiagnozowania mojego cierpienia, choroby.
Kochani, w dniu dzisiejszym otrzymałem z mojej Fundacji AVALON stan mojego konta. Dlatego też zrobiłem podsumowanie wszystkich form wsparcia. Zliczyłem kwotę z wpływających SMS-ów, wpłat na PayPal oraz darowiznę na konto Fundacji AVALON. Po wyliczeniach pragnę poinformować, iż obecny stan konta wyrażony jako „termometr”, który wskazuje ile jest procent z potrzebnej na diagnozę kwoty wyrażonej w euro na dzień dzisiejszy wskazuje 3%. Serdecznie wszystkim dziękuję za każdą okazaną formę pomocy, wsparcie duchowe, wszystkie ciepłe słowa i modlitwę, bo to dodaje mi wiele sił.
Wielkie podziękowania dla Iwonki, która od samego początku gdy mnie poznała walczy o ratowanie mojego zdrowia i życia. Szczególne podziękowanie dla Emi, która w niewiarygodnie krótkim czasie odtworzyła mój blog gdy powstał problem techniczny z jego poprzednikiem. Dziękuję też Basi za cenne wskazówki oraz wszystkim Bloggerom za rozsyłanie mojego apelu o pomoc i wsparcie, a także Natalii, Izie i wszystkim ich przyjaciołom rozsyłającym mój apel w Trójmieście. Podziękowania dla Basi (koleżanki mojej żony) za podarowany wózek inwalidzki. Dziękuję mojej rodzinie szczególnie kochanej żonie, naszym rodzicom, Konradowi ponadto przyjaciołom i wszystkim ludziom, którzy interesują się moim losem.

Jest tyle osób, którym chciałbym podziękować... o każdym codziennie myślę i modlę się za wszystkich.

"Powierz Panu swą drogę, zaufaj Mu, a On sam będzie działał."
Psalm 37/5